piątek, 9 listopada 2012

Muzycznie

W poniedziałek poszłyśmy z Ali na pierwsze próbne zajęcia do szkoły muzycznej dla maluszków.
Ja byłam podekscytowana i ciekawa jak Ali poradzi sobie na zajęciach. Sama do końca nie wiedziałam na czym to wszystko ma polegać. W końcu to jeszcze mała dziewczynka i pierwszy raz będzie miała tak na prawdę kontakt z jakimiś zajęciami. Ale jak się później okazało Ali nie miała żadnego problemu z oswojeniem się z nową sytuacją.
Zajęcia rozpoczęły się od przywitania się z Krakiem (niebieską ośmiornicą) i tańczeniem w kółku. Do tego wszyscy (którzy znali słowa- a było tam 3 chłopców, którzy już chodzili na te zajęcia) śpiewali piosenkę powitalną. Potem było chodzenie do rytmu muzyki granej przez Panią Natalię ( na przemian szybko i wolno), kilka informacji o ruchu drogowym i świetle, na którym wolno przechodzić oraz zabawa aby utrwalić te wiadomości ( i tu był problem bo Ali postanowiła zabrać chłopcu z ręki szarfę, która miała oznaczać kolor zielony- czyli, że dzieci mogą teraz przechodzić przez pasy, ale został on szybko rozwiązany i dzieci bawiły się dalej). Następnie dłuższa chwila na zapoznanie się z instrumentami (tamburyno, grzechotki, mini talerze i mnóstwo innych, których nazw nie znam :-)). Jak się domyślacie było mnóstwo hałasu.
Ogólnie zajęcia trwały 45 min. i myślę, że jest to wystarczający czas dla takich małych dzieciaczków.

A wczoraj w ramach spontanicznej zabawy i nieustającej chęci Ali do otwierania szafki pełnej skarbów w kuchni (ryże, makarony, bułka tarta itp. oraz herbatka granulowana z Bobovity) postanowiłyśmy poudawać, że pojemniki na herbatkę to bębny. Było głośno... i fajnie:) Ali się spodobało:)




piątek, 2 listopada 2012

Słownik Ali :)

Od momentu, kiedy przeprowadziliśmy się do Moich Rodziców, zauważyłam intensywny postęp 
w mowie u Ali.
Spowodowane jest to pewnie tym, że jest więcej ludzi i więcej ludzi do Niej mówi a i Ona też musi się z innymi komunikować, a nie każdy, tak jak mama, wie o co chodzi.
Tak więc nowe słowa przybywają w tempie błyskawicznym.
A oto i one (oraz te, które goszczą w słowniku już od jakiegoś czasu)



:)

piątek, 19 października 2012

Rozkoszujemy się ostatnimi promieniami słońca

Pogoda za oknem w kratkę. Jak tylko pojawi się słońce to wyskakujemy na dwór. Nie mamy daleko, wystarczy otworzyć drzwi od tarasu i już...

***

Ostatnio, jakoś tak spontanicznie, Ali dostała prezent. Od jakiegoś czasu próbowała "jeździć" na wszystkim. Na swojej taczce na klocki, na gąsienicy (tej co śpiewa alfabet), nawet na większych miśkach.
Więc, jak któregoś razu zajechaliśmy do sklepu z artykułami dziecięcymi po komplet kołdra + poduszka i poszewki, to Ali od razu wskoczyła na jeździk (nie wiem jak to inaczej nazwać:). To jest jakaś taka terenówka czy coś. No i Ali jeździ. Jeździ po domu, po dworze, wciska się w najciaśniejsze zakamarki.
A tak to wygląda w terenie:)



Tyson Wierny Towarzysz
"A co masz tutaj z tyłu?" :D



Ups! Zmiana nawierzchni.




I znów zmiana nawierzchni!

"A te foremki to do czego?"

"No normalnie, bierzesz i nabierasz piasek nimi no! Wszystko C i muszę tłumaczyć?:)"




wtorek, 16 października 2012

Nowa zabawka

Ali wielką pasjonatką "pisiu-pisiu" jest. Zostało zatem zakupione coś, co nie wymaga ciągłego wymieniania zużytych (zapisanych) kartek na nowe, czyste. Oczywiście minusem jest fakt, że nie można tego dzieła zachować na "wieczną pamiątkę" jak inne. No cóż, nie ma rzeczy doskonałych :)
A oto i to:


Rzecz, która na rynku dziecięcym pojawia się już od wielu lat i od wielu lat dostarcza dzieciom nie lada rozrywki:) a w dodatku potrafi zająć Małego Artystę na kilka chwil, tak żeby Rodzic mógł np. umyć podłogę:)

Jesień

Kilka zdjęć  zza okna




czwartek, 11 października 2012

Prawie rozpakowani

Przyjechaliśmy w miejsce docelowe. Jesteśmy. Wciąż nie mogę uwierzyć, że nasze życie zrobiło nam taką niespodziankę. Nie planowaliśmy nawet powrotu do Polski , a teraz jesteśmy na pomorzu.
Siedzę w salonie u Rodziców i wyglądam przez okno, gdzie za jakiś czas będzie stał dom. Dom.
A tymczasem, warunku polowe. Pełno ciuchów nie na pólkach  i rzeczy nie w szafkach, ale to się zmieni w przyszłym tygodniu. Plus jest taki, że nie trzeba składać ciuchów zbyt dokładnie, bo i tak pewnie zmienią miejsce leżenia jeszcze kilka razy.
Poza tym, rozkoszujemy się jesienią. Widoki mamy piękne, więc jest na co popatrzeć, przeglądając internet i pijąc poranną kawę na bujanym fotelu :)
Miłego dnia WSZYSTKIM!